Proszę Państwa, oto miś.

1324484013

Zauważyłam, że większość moich wpisów ostatnimi czasy jest podszyta niepokojem- a to drżę ze strachu przed trzęsieniami ziemi, a to martwię się nieuchronnością wyjazdu… A przecież to lamy mają drżeć!

Dlatego chciałam przedstawić Wam jednego z moich przyjaciół z dzieciństwa: Paddingtona. Być może to, do czego się teraz przyznam, dla większości będzie profanacją, ale to właśnie z tym niedźwiadkiem, a nie Puchatkiem, przeżywałam swoje pierwsze przygody czytelnicze i to do niego jestem bardzo przywiązana i czuję wielki sentyment! Co więcej, jestem przekonana, że jeśli kiedyś będę miała dzieci, książeczki o Paddingtonie będą podstawą ich czytelniczej edukacji.

Kto jeszcze nie zna sympatycznego misia z Najdalszego Zakątka Peru? Dla mnie to najlepszy, a na pewno najsympatyczniejszy ambasador tego kraju!

_44735016_zpaddington

Paddington został stworzony przez angielskiego pisarza Michaela Bonda, a pierwsza książeczka, „Miś zwany Paddington” ukazała się w 1958 roku. Do dzisiaj ukazało się 14 tomów opowiadających o jego przygodach.

Paddington pochodzi z Peru, jego rodzice zginęli podczas trzęsienia ziemi (ten temat nie daje mi spokoju!) i jego wychowaniem zajęła się Ciotka Lucy. Ta jednak, z racji swojego wieku, trafiła do Domu dla Emerytowanych Niedźwiedzi i postanowiła zadbać o przyszłość swojego podopiecznego, toteż nauczyła go mówić po angielsku i wysłała go do Anglii. Na szyi niedźwiadka zawiesiła karteczkę o treści PROSZĘ ZAOPIEKOWAĆ SIĘ TYM NIEDŹWIADKIEM. DZIĘKUJĘ.

Miś ostatecznie trafił pod skrzydła rodziny Brownów, która spotkała go na londyńskim dworcu Paddington- stąd też wziął swoje imię. Bardzo szybko zadomowił się u swoich opiekunów, znalazł przyjaciela w starym antykwariuszu z Portobello i skutecznie, choć niechcący, podnosił ciśnienie sąsiada, pana Curry. Specjalnością Paddingtona jest pakowanie się w tarapaty, ale ma przy tym wszystkim niesamowite szczęście i zawsze spada na cztery łapy. Uwielbia marmoladę (zresztą, przy jej jedzeniu potrafi się koncertowo upaćkać)  i bardzo chciałby we wszystkim pomagać, problem polega na tym, że jest niebywałym ciamajdą i zazwyczaj wszelkie jego starania kończą się piękną katastrofą, chaosem i bałaganem. Ale, jak tu się gniewać na takiego misia?

efpaddington

(…) Tytuł pierwszego rozdziału książki brzmiał: CZARY. Było tam pokazane, jak wywijać czarodziejską różdżką i objaśnione, jak się poprawnie wymawia słowo ABRAKADABRA. Paddington wstał. W jednej łapie ściskał książkę, w drugą wziął czarodziejską różdżkę i machnął nią parę razy w powietrzu. Spróbował też powiedzieć: ABRAKADABRA. Rozejrzał się dookoła. Jakoś nic się nie zmieniło i już miał spróbować jeszcze raz, gdy nagle oczy wylazły mu na wierzch. Słój z marmoladą, który zaledwie parę minut temu postawił na magicznym stoliku, zniknął bez śladu.

Nerwowo szukał wyjaśnienia w książce. Ale nie było ani słowa, co trzeba zrobić, by marmolada się ulotniła. Co gorsza, w książce nie było też mowy o tym, jak należy postąpić, żeby marmolada wróciła na swoje miejsce.(…)

Byłaby to dobra sztuczka na wieczór, gdyby tylko udało mu się namówić panią Bird, aby dała mu jeszcze jeden słój marmolady. Poszedł do kuchni i parę razy machnął pani Bird przed nosem czarodziejską różdżką. Po prostu chciał sprawdzić, czy to poskutkuje.

Żebyś nie dostał w abrakadabrę!- zagroziła mu pani Bird, wypychając go z kuchni.- I uważaj z tym kijem, bo jeszcze komu oko wybijesz.

(…)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s