Takie cuda!, cz.2: sok z żaby

extractoderana3ue6

Pamiętacie film „Sok z żuka”? Właśnie takie skojarzenie nasunęło mi się, kiedy przeczytałam o andyjskim przysmaku: soku z żaby. Nazywany jest „wiagrą Inków” albo „wskrzesicielem umarłych” i o ile prawdziwości tego pierwszego określenia nie będę w stanie sprawdzić, o tyle to drugie już na odległość wydaje mi się więcej, niż zasadne.

Przepis jest prosty. Bierzemy żabę, myjemy ją dokładnie i zabijamy zdecydowanym uderzeniem o blat. Obgotowujemy ją we wrzątku przez kilka minut, a następnie wrzucamy do blendera razem z wodą i przyprawami- podobno dobrze smakuje z miodem lub drożdżami piwnymi.

frog-extract-3649135-01

Sok z żaby ma przebogate właściwości prozdrowotne, działa dobrze nie tylko na potencję, ale pomaga w chorobach układu oddechowego (parę lat temu, podczas epidemii grypy robił furorę), zwalcza stres i zmęczenie.

Poza Limą jest bardzo popularny, ale i w stolicy można znaleźć kilka punktów, gdzie można go kupić. Nie jest drogi, ceny wahają się od 4 do 7 soli (1 sol=1,3zł) za szklankę i jest swego rodzaju atrakcją nawet dla samych limeńczyków.

jugo-de-ranas-01

Nie mogę się doczekać, aż spróbuję!😀

One response to “Takie cuda!, cz.2: sok z żaby

  1. Pingback: Jak połknęłam żabę… | Drżyjcie lamy w Limie, nadchodzi Kozioł!·

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s