3 weeks to go…

Obrazek

Im mniej czasu do wyjazdu, tym większe sprzeczności zaczynają mną targać… Z jednej strony, nie mogę się już doczekać, czuję, że podjęta przeze mnie decyzja jest całkowicie słuszna i przeżyję niesamowitą przygodę, że dostałam niezwykłą szansę i postaram się wykorzystać ją na sto procent. Z drugiej, pojawiła się nostalgia za moim małym, uporządkowanym światem, jaki wkrótce za sobą zostawię- moich przyjaciół (najcudowniejszych na świecie ich mam), rodzinę, Kraków, oswojone miejsca i przestrzenie.

Ale chwilka, przecież Kozioł jest always in motion! Skoro już raz stwierdziłam, że jestem „unstoppable”, to muszę (i chcę!) się tego trzymać. Nieco ponad rok temu wróciłam z Erasmusa, wtedy bałam się, że nie ogarnę mojego rozgrzebanego przed wyjazdem życia- okazało się, że nie dość, że ogarnęłam je całkowicie, to jeszcze w ciągu tego roku przydarzyła mi się cała masa rzeczy, doświadczeń, których nie zmieniłabym za nic w świecie! I teraz znowu zostawiam ten ledwo uporządkowany chaos, żeby stworzyć kolejny, tym razem na drugim końcu świata.

Chyba powinnam uzyskać oficjalny tytuł Ogarniacza Chaosu. Jeśli tylko uda mi się wrócić z Limy w jednym kawałku, pomyślę o nadaniu sobie tego zaszczytu i wpiszę go w CV.

A na razie mam jeszcze nieco czasu tu, na miejscu. Czas pożegnań i domykania niektórych spraw. Nudzić się nie będę. A spakuję się pewnie dzień przed wylotem.

Prokrastynacja JEST kobietą. Na dodatek rudą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s