Pierwsze kroki, pierwsze lamy :) i Huaca Pucllana

DSCN9324

Powoli zaczynam zakochiwać się w Limie! Wczoraj miałam tylko krótką rozgrzewkę i mały know-how, ale dziś już Kozioł zaczął nieco odważniej stawiać kopytka na peruwiańskiej ziemi!

Po przyjeździe i krótkiej, zdecydowanie za krótkiej jak na mój poziom zmęczenia drzemce, postanowiłam nie tracić czasu i rozejrzeć się nieco po okolicy. Pueblo Libre jest jedną z tych dzielnic, które uważane są za raczej bezpieczne, więc bez strachu udałam się na krótki spacer z zamiarem kupna telefonu i kilku najniezbędniejszych rzeczy, w tym czegoś do jedzenia. Dość szybko zorientowałam się, że przyciągam uwagę- cóż, z moimi rudymi włosami i jasną karnacją raczej ciężko wtopić się w tłum, ale do tego będę się musiała niestety przyzwyczaić i przynajmniej udawać, że mnie to nie rusza. W supermarkecie na dziale „warzywa/owoce” doznałam pierwszego szoku kulturowego: te wszystkie wspaniałości, które u nas są uważane za owoce egzotyczne, leżały tam w wielkich koszach, zupełnie jak nasze jabłka. Od razu zaczęłam pakować do koszyka co ciekawsze okazy i gdybym się w porę nie opamiętała, to już na początku wydałabym fortunę nie kupiwszy nic konkretnego😉

DSCN9419DSCN9418

Wczoraj miałam też okazję po raz pierwszy przejechać się komunikacją miejską (której zamierzam poświęcić cały wpis, więc nie będę wdawać się w szczegóły, zanim nie odkryję jej tajników!) i przejść kilka uliczek dzielnicy Miraflores, jednej z najbardziej snobistycznych części miasta. Moim „przewodnikiem” był Saul, przydzielony mi jako opiekun przez uniwersytet- dość sympatyczny, ale przyjaciółmi chyba nie zostaniemy, choć muszę przyznać, że instytucja „kolegi uniwersyteckiego” jest bardzo przydatna, szczególnie kiedy stawia się pierwsze kroki w mieście takim, jak Lima. Nie ma on jednak duszy odkrywcy i głównie zajął się straszeniem mnie i przestrzeganiem przed całą masą potencjalnych niebezpieczeństw😉

****

Dziś za to zaczęłam powolny proces wtapiania się w miasto i uczenia się jego rytmu, tak bardzo zwariowanego. Spotkałam się z Paulinką w Miraflores, moim pierwszym dużym osiągnięciem było samodzielne przedostanie się tam komunikacją zbiorową- mały Kozioł w dużej Limie ogarniętej wielkim chaosem poradził sobie ze skomplikowanym systemem już drugiego dnia! Oczywiście, jestem pewna, że jeszcze nie raz się zgubię i autobusy wywiozą mnie w siną dal, ale pierwsza wyprawa w pojedynkę zakończyła się sukcesem i napawa mnie sporym optymizmem. Poza tym, jak balsam na duszę zadziałało spotkanie ze znaną mi osobą i wypity w jej towarzystwie fantastyczny sok z truskawki i papai (już jestem jego wielką fanką!).

DSCN9345 DSCN9348 DSCN9347 DSCN9346

W Miraflores odwiedziłam też Kościół Virgen Milagrosa i dokonałam wspaniałego dla mnie odkrycia: dziwaczne figurki przedstawiające świętych to nie tylko domena Hiszpanów! Najprawdopodobniej przywlekli swój zwyczaj także na drugi koniec świata i chwała im za to- niektórzy pewnie wiedzą, że darzę wielką miłością te elementy sakrokiczu, więc cieszę się, że będę mogła wzbogacić swoją osobistą galerię osobliwości świątynnych😉

DSCN9330 DSCN9339 DSCN9340 DSCN9341 DSCN9343

(Proszę wyłączyć telefony komórkowe.  Do rozmowy z Bogiem nie potrzebujesz komórki)

Rozpoczęłam też zwiedzanie! Na pierwszy ogień poszła preinkaska świątynia Huaca Pucllana, z centralnie położoną 25-metrową piramidą. Centrum ceremonialne powstało około 500 r. i służyło aż trzem preinkaskim cywilizacjom: Lima, Huari (Wari) i Ychsma. Kultura Lima była silnie matriarchalna, toteż kapłankami były kobiety, a szczątki jednej z nich znaleziono kilka lat temu. Na miejscu znajdują się też grobowce Wari, którzy chowali swoich zmarłych w pozycji wertykalnej, wkładając do grobu przeróżne ofiary, m.in. pożywienie i odzież, ale także lamy i niemowlęta(!).  Jednym z ciekawszych rytuałów było rozbijanie ozdobnych waz, których rekonstrukcje można podziwiać na miejscu.

DSCN9349 DSCN9351 DSCN9353 DSCN9355 DSCN9356 DSCN9357 DSCN9368 DSCN9401 DSCN9404 DSCN9405 DSCN9408

Tam też zobaczyłam swoje pierwsze lamy!!!

Uściślając, jedną lamę, bo reszta to były alpaki, ale co lamowate, to lamowate, a pierwszy kontakt to tylko wtęp, jak mniemam, do dalszego zapoznawania się z tymi sympatycznymi plujkami. Ach, no i 1:0 dla mnie- żadna mnie nie opluła😉

DSCN9376 DSCN9377 DSCN9379 DSCN9380 DSCN9384 DSCN9385

Wiecie co? Teraz jest godzina 17.45, a ja się czuję tak zmęczona, że chyba pójdę spać- jet lag daje o sobie znać😉 Myślę, że jak na 2 dni w Limie wyrobiłam swoją normę, a jutro też jest dzień i też mam na niego całą masę planów:)

Na koniec kilka zdjęć z Miraflores:

DSCN9415 DSCN9414 DSCN9411 DSCN9410 DSCN9388 DSCN9375 DSCN9328 DSCN9397

One response to “Pierwsze kroki, pierwsze lamy :) i Huaca Pucllana

  1. Owoce…❤ chyba najbardziej tęsknię za codzienną megaporcją witamin – papaje, mango, awokado, granadille, soczyste ananasy, tanie truskawki… coś pięknego❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s