A tymczasem w centrum…

DSCN9678

 

Lima kojarzy mi się z Matrioszką- przyjeżdżając tutaj dostrzegamy mniej lub bardziej spójną formę, która później raz po raz odsłania przed nami nowe aspekty, rozmienia się na drobne i zaprasza nas do gry, w której naszym zadaniem jest odkrywać w jej wnętrzu kolejne niespodzianki. Miałam już okazję widzieć dzielnice turystyczne oraz takie, w których mieszkają „zwykli” ludzie- dotychczas jednak granice między nimi były w jakiś sposób zaznaczone (choć oczywiście z wyjątkami, wszędzie potrafi ni stąd ni zowąd wyrosnąć coś, co kompletnie nie pasuje do otoczenia). Historyczne centrum Limy, zbudowane w całości przez konkwistadorów, jest dla mnie czymś na kształt kwiatka do kożucha, który burzy cały obraz miasta. Kolonialna zabudowa wyrasta pośród slumsów- choć zgodnie z chronologią, to w latach 60. centrum zaczęła zamieszkiwać biedota, która dotarła do miasta w poszukiwaniu lepszego życia i ubogie dzielnice zaczęły „oblepiać” centrum Limy. Tak czy siak, trzeba uważać i- jak powiedział mi Óscar, jeden z peruwiańskich compañeros, którzy opiekują się internacjonalsami- jeśli się nie jest w kilkuosobowej grupie, najlepiej wyglądać tam jak najbiedniej i mieć przy sobie jedynie najpotrzebniejsze rzeczy.

Plaza de Armas stoi w miejscu, w którym w 1535 roku Francisco Pizarro założył Limę. Centralnym punktem placu jest fontanna, stojąca w miejscu szubienicy służącej do wieszania Indian. Na czterech bokach stoją budynki będące m.in. siedzibami prezydenta, burmistrza i arcybiskupa .  Muszę przyznać, że zabudowa placu, jak również sąsiadującego z nim Plaza San Martín, jest imponująca i naprawdę warto się jej przyjrzeć, choć z pewnością utrudnia to tłum turystów i naganiaczy, którzy próbują nam wcisnąć wycieczki wszelkiego rodzaju- naiwni mogą nawet wykupić wstęp do miejsc, których zwiedzanie jest bezpłatne😉 wokół centrum znajduje się też wiele muzeów, jednak dziś weszłam tylko do Konwentu św. Franciszka, z przepiękną biblioteką i kryptami. Niestety, w środku obowiązuje zakaz fotografowania, a karma się na mnie zemściła, bo próbowałam robić zdjęcia po kryjomu, ale wszystkie wyszły źle ;/

DSCN9712

Plaza San Martin

DSCN9663 DSCN9665 DSCN9666

architektura kolonialna

DSCN9674 DSCN9675

Plaza de Armas

DSCN9677 DSCN9679 DSCN9680 DSCN9681 DSCN9682 DSCN9685 DSCN9687

Konwent Św. Franciszka

DSCN9692 DSCN9694

Palacio de Gobierno

DSCN9711

…a na deser… CHURROS, nieco inne niż w Hiszpanii, bo wypełnione diablo słodkim kremem🙂

DSCN9702 DSCN9701

2 responses to “A tymczasem w centrum…

  1. Też nie mogłam odżałować zdjęć z klasztoru franciszkanów😉 ale zdradzę Ci, że niedaleko jest kościół dominikanów (z zewnątrz taki różowawy) i tam też jest co pozwiedzać i jest niemal równie urocza biblioteka… i MOŻNA robić zdjęcia!😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s