Peruwiańskiej Babci sposoby na przeziębienie, czyli emoliente

924x530

Przyszła kryska na Matyska- dopadło mnie jakieś choróbsko. Od wczoraj czuję się niewyraźnie, boli mnie głowa i mięśnie i mam wszelkie podstawy do tego, aby stwierdzić, że zaniemogłam. Niestety, musiałam dzisiaj iść na zajęcia, więc nie mogłam wygrzewać się pod kołdrą. Na dodatek, nie miałam pod ręką żadnego rutinoscorbinu ani innych cudownych leków, więc tuż przed wyjściem wspomogłam się herbatą z dużą ilością miodu i limonki. Na kampusie spotkałam znajomego, który jak tylko mnie zobaczył, stwierdził: „Tutaj może pomóc tylko emoliente”. Musiał chyba zauważyć duży sceptycyzm w moich oczach, bo od razu dodał, że jego Babcia od zawsze powtarza, że na zimowe choroby emoliente nie ma sobie równych i że w ten sposób leczą się całe generacje Peruwiańczyków. Mam duży szacunek do medycyny ludowej, wszak niejedno paskudne przeziębienie przegoniłam gorącym mlekiem z miodem, czosnkiem i masłem (paskudztwo!), więc stwierdziłam: Czemu nie? Tym bardziej, że podczas zajęć skupiałam się głównie na kontemplowaniu bólu głowy, a nie historii Imperium Inków. Po wyjściu z uczelni skierowałam się od razu do pobliskiego, ulicznego wózeczka, który pełen był buteleczek wypełnionych tajemniczymi płynami oraz garnków, z których buchała para.  Nie musiałam nic mówić, Pani sprzedająca napój od razu pokiwała ze zrozumieniem głową i spytała, raczej retorycznie: „Emoliente?” Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zaczęła napełniać kubeczek, wlewając po trochę zawartość każdej z buteleczek, a następnie dopełniając go gorącym, odcedzonym wywarem. Następnie kilka razy przelała napar z kubeczka do garnuszka i w końcu podała mi go, życząc mi zdrowia.  Popatrzyłam na brunatną ciecz i przypomniałam sobie wszystkie najgorsze syropy i herbatki ziołowe, jakie przyszło mi w życiu pić i szybko wzięłam pierwszy łyk. Chwila konsternacji… jakie to dobre! Tak, moi drodzy, emoliente, nie dość, że leczy, to jeszcze smakuje! Jest słodkie, mocno korzenne, nieco szczypie w gardło. Poza tym nie wiem, czy to naprawdę jego cudowne właściwości, czy raczej efekt placebo, ale poczułam się nieco lepiej. Tym oto sposobem emoliente zyskało kolejną fankę!😉

filecdn

Peruwiańska Babcia wie, co mówi, Emoliente jest jednym z najpopularniejszych, szczególnie zimą, napojów w Peru. Wózeczki, przy których można kupić ten napój są nieodłącznym elementem panoramy całego kraju, a w Limie można się na nie natknąć niemal na każdym kroku. Podstawowymi składnikami są len, cykoria i cola de caballo (w wolnym tłumaczeniu: koński ogon- ale spokojnie, to tylko roślina), dodawane są też lucerna i babka zwyczajna- tak uderzeniowa dawka antyoksydantów i substancji przeciwzapalnych potrafiłaby przywrócić do życia zmarłego! Oprócz bazy, można do naparu dodawać także inne zioła i przyprawy, na przykład anyżek czy trawę cytrynową, wszystko należy też obficie skropić świeżo wyciśniętym sokiem z limonki oraz wzbogacić łyżką miodu. W supermarketach sprzedawane są gotowe mieszanki do domowej produkcji emoliente, ale to już zupełnie nie to, co gorący napój podawany na ulicy, szczególnie, kiedy jest się biedną, przeziębioną gringo!

emoliente3 emoliente Emoliente (1)

*** zdjęcia (niestety!) nie są mojego autorstwa

2 responses to “Peruwiańskiej Babci sposoby na przeziębienie, czyli emoliente

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s