Huancaya- kawałek nieba wśród martwych skał.

DSCN0222

 

W ubiegły piątek świętowano w Peru dzień Świętej Róży z Limy, patronki Ameryk. Z tego powodu mój weekend wydłużył się o jeden dzień i mogłam sobie pozwolić na nieco dalszą podróż. Pomysł na wycieczkę do Huancaya powstał w bardzo prozaicznych okolicznościach i był konsekwencją tzw. „taniego podrywu”- otóż pewnego dnia usłyszałam, że” jest w Peru miejsce, gdzie laguny są koloru moich oczu”. Jak możecie sobie wyobrazić, parsknęłam śmiechem i absztyfikant został spalony już na starcie, ale perspektywa zobaczenia rajskich lagun była bardzo kusząca i ta myśl krążyła po mojej głowie. Przybrała w końcu formę w ubiegłym tygodniu, kiedy ostatecznie dopięliśmy szczegóły wyprawy. Nie było to proste, bo z Limy odjeżdża tylko jeden autobus dziennie i podróż, mimo odległości 240 km zajmuje 8-10 godzin! Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta: połowa trasy przebiega przez wyjątkowo wąską i krętą ścieżkę położoną na skraju przepaści. Co więcej, dla bezpieczeństwa wyznaczone są konkretne godziny, w których można się po niej poruszać. Nie powiem, na widok niektórych manewrów kierowcy mogło się zakręcić w głowie- choć i tak mój świat wirował, bo znaleźliśmy się na wysokości 3600 m. n.p.m. i padłam ofiarą soroche, czyli choroby wysokościowej. Na szczęście wzięłam tabletkę, która złagodziła objawy, ale szczerze mówiąc nikomu nie polecam tego typu atrakcji.

DSCN0131

Huancaya jest niewielką mieściną położoną nad brzegiem rzeki Cañete. Administracyjnie przynależy do Regionu Limy, jednak większość jej mieszkańców zapewne nigdy nie była w stolicy. Nazwa osady pochodzi z języka quechua i oznacza Martwą Skałę (wanca– skała, aya-martwa)- wystarczy rozejrzeć się wokół, by stwierdzić trafność tego określenia: wąskie uliczki wydają się być wydrążone pośród skał oplatających miasteczko. W centrum znajduje się niewielki placyk, od którego odchodzi kilka ścieżek- większość domów to gospody, w których można się zatrzymać i zjeść tradycyjne potrawy regionalne, w tym fantastycznego pstrąga, wyłowionego z jednego z pobliskich stawów.  W samym miasteczku nie ma zbyt wiele do zobaczenia: kościółek jest zamknięty (z wyjątkiem niedzielnej i wtorkowej mszy), a obok niego znajduje się mikroskopijne muzeum. Z wyglądu niepozorne, ale kryje w sobie niezwykłe i zarazem przerażające „eksponaty”: w latach 20. ubiegłego wieku grupa dzieci z pobliskiej szkoły wykopała ponad 20 mumii, a osiem z nich wystawiono na publiczny widok. Ciała ułożone są, zgodnie z inkaską tradycją, w kucki, ale tylko na twarzy jednej z nich maluje się spokój- pozostałe są wykrzywione w okropnym grymasie. Przewodniczka powiedziała, że to osoby przeznaczone na ofiarę, które zakopywano żywcem, wśród nich była także kobieta w ósmym miesiącu ciąży i jej dwuletnie dziecko. Szczerze mówiąc, nie byłam przygotowana na tego typu emocje i widok ten zrobił na mnie spore wrażenie, zastanawiam się jednak, jak to możliwe, że mumie (na pewno o sporej wartości archeologicznej) znajdują się w zakurzonych gablotkach w małej mieścince położonej w zapomnianym zakątku świata.

dsc06640

Ale koniec o rzeczach średnio przyjemnych!

Wszak pojechałam kontemplować piękno przyrody! I już podczas pierwszego, zapoznawczego spaceru przekonałam się, że mój niedoszły adorator miał rację i że przyszło mi odwiedzić jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie dotychczas miałam okazję oglądać! Tuż poza granicą miasteczka znajdują się przepiękne, niewielkie kaskady, a w krystalicznej wodzie pływają liczne pstrągi. Mimo, że okolicę ogarniał już zmrok, dało się dostrzec, że kolor wody znacząco różni się od standardowego. Pierwszy, nieśmiały jeszcze zachwyt, był tylko preludium do tego, co przyniósł dzień następny.

DSCN0164

17 kilometrów od Huancaya znajduje się osada o nazwie Vilca (z keczua: boska). Wiedzie do niej kręta, wąska ścieżynka, a po drodze znajduje się kilkanaście jeziorek i lagun, których woda ma intensywny, turkusowy kolor. Teraz, kiedy patrzę na zdjęcia, owszem, podobają mi się, ale, jak mawia klasyk internetu: „Zdjęcia nie oddają prawdziwego uroku” i w tym wypadku jest to prawda! Już od pierwszego wejrzenia zakochałam się w tym widoku, w fantastycznej mieszance wielu odcieni niebieskiego i zieleni, w intensywności barw wody, roślin i nieba. W samym Vilca można wejść na skałę (co przy chorobie wysokościowej jest, wierzcie mi, nie lada wyzwaniem), skąd rozciąga się wspaniały krajobraz lagun oraz widać tzw. Las Miłości, który jest niedostępny dla ludzi. Muszę przyznać, że rzadko kiedy brakuje mi słów, ale właśnie tam, na górze, ten moment nastąpił. Nie będę pisać banałów o refleksjach nad pięknem przyrody i małością człowieka w jej obliczu, przyznam jednak, że przez dłuższy czas wpatrywałam się w dal i w ciągu kilkunastu minut zafundowałam sobie sesję naturoterapii i wyciszenia. Myślę, że zdjęcia powiedzą więcej, niż jakiekolwiek na siłę dobrane słowa.

DSCN0242 DSCN0243 DSCN0244 DSCN0245 DSCN0108 DSCN0122 DSCN0151 DSCN0154 DSCN0179 DSCN0188 DSCN0202 DSCN0233

Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie mogę nie wspomnieć: JEDZENIE. Jako naczelny smakosz RP muszę przyznać, że w Huancaya zostało nie tylko moje serce, ale także i żołądek. Parę linijek wcześniej pisałam już o genialnym pstrągu, ale w moim prywatnym rankingu wygrywają dwie potrawy.

W kategorii „na słono” choclo con queso czyli idealne połączenie nienachalnej słodyczy kukurydzy ze słonym serem i odświeżającym, nieco cierpkim sosem z  huacatay (która jest peruwiańską odmianą mięty).

DSCN0251

Natomiast jeśli chodzi o słodycze, to zakochałam się w pescaditos, placuszkach z ciasta naleśnikowego w kształcie rybek, wypełnione czekoladą i manjar (smakuje podobnie do kremu krówkowego). Naprawdę, aż dziw, że jeszcze się mieszczę w moje spodnie!

DSCN0140

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s