Niezwykłość gestów zwyczajnych.

Już od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem przedstawienia Wam pewnej osoby, która imponuje mi swoją empatią i wielkim sercem. Już nieraz wspomniałam o Niej w swoich relacjach z wycieczek czy drobnych szaleństw, teraz chcę pokrótce opowiedzieć czym się zajmuje. Ta osoba to związana z Fundacją Papaya Paulina, moja koleżanka z liceum, która przebywa obecnie w Limie w ramach wolontariatu.

1157698_10202103618252341_675646976_n

Paulina przyjechała do Limy w lipcu i zamieszkała w domu dla dzieci ulicy Allyu Situwa. Przez całe wakacje wspiera grupę dzieciaków (4 chłopców i 2 dziewczynki), organizując im czas, pomagając w odrabianiu zadań i opiekując się nimi przez 24 godziny na dobę- krótko mówiąc, „matkuje” im:) wiadomo, że wolontariat nie jest rzeczą łatwą, zdarzają się momenty lepsze i gorsze, ale Paulina z niezwykłą jak dla mnie determinacją stara się, by jej pobyt w domu nie był zwykłą, wakacyjną przygodą, ale by przyniósł prawdziwe efekty i aby dzieci czuły, że przyjechała po to, aby im pomóc.

Dodatkowo, trzy razy w tygodniu organizuje zajęcia dla dzieci ulicy w Pacífico de Villa, ubogiej części dzielnicy Chorrillos. Tam od dwóch lat działa kanadyjska organizacja Solidarity in Action, która zajmuje się poprawianiem jakości życia mieszkającej tam społeczności, skupiając się głównie na dzieciach i kobietach. Pod koniec sierpnia Paulina dołączyła do zespołu i razem z lokalnym liderem Davidem stara się, by dzieci przychodzące do osiedlowej świetlicy mogły w spokoju odrobić lekcje, a następnie poprzez zabawę dowiedzieć się czegoś o świecie. Kiedy zaproponowała mi, żebym pojechała z nią i pomogła przeprowadzić zajęcia o Polsce, zgodziłam się bez wahania! Muszę jednak przyznać, że miałam sporo wątpliwości, bo nie jestem typem osoby, która działa w akcjach społecznych, nie mam też dużego doświadczenia z dziećmi. Z jednej strony cieszyłam się bardzo, z drugiej zastanawiałam się, czy złapię kontakt z dzieciakami, czy też moje odwiedziny przyniosą więcej szkody, niż pożytku. Okazało się, że moje obawy były bezpodstawne i bawiłam się wyśmienicie!

1236342_10202103612492197_955744285_n

Nie wiem, czy to wypity wcześniej sok z żaby, czy też siedzące we mnie dziecko sprawiło, że bardzo szybko przełamałam pierwsze lody. Dzieciaki (dziewczynki w szczególności) dotykały moich włosów, pytały, dlaczego są czerwone i zaczęły mnie nazywać „española”, a to wszystko przez mój „hiszpański” akcent, z którego się wszyscy podśmiewują (co poradzę na to, że moje studia i pobyt w Hiszpanii wyrobiły we mnie silny opór przed latynoskim seseowaniem😛 ). Zajęcia przebiegły gładko, razem z Paulinką opowiedziałyśmy im nieco o tym, gdzie znajduje się Polska (” W Kanadzie?…”😉 ), pokazałyśmy naszą flagę i godło oraz zdjęcia polskiej fauny i flory. Później dzieci wysłuchały dwóch legend, o Smoku Wawelskim oraz o Bazyliszku i na koniec zarządziłyśmy malowanie inspirowane tymi historiami.

1237799_10202103627852581_1238804177_n

Oczywiście, Kozioł nie byłby sobą, gdyby nie wymyślił czegoś niemądrego! W pewnym momencie zauważyłam, że jedna z dziewczynek ubrudziła sobie buzię na zielono- niewiele myśląc, nabrałam nieco pomarańczowej farby i zrobiłam jej kropkę na nosie. Wyszedł tutaj mój brak doświadczenia w kontakcie z dziećmi i nieumiejętność przewidywania ewentualnych skutków- nieświadomie rozpętałam wojnę na kolory! Wszystko wymknęło się spod kontroli i ostatecznie każdy był niemiłosiernie umorusany, a podłoga przypominała obrazy Pollocka. Dzieciaki były zachwycone, my nieco mniej ;]

539040_10202103627212565_303290848_n

Na koniec dzieciaki wyprzytulały mnie za wszystkie czasy i pytały, kiedy znowu je odwiedzę. Problem polega na tym, że od tego tygodnia zaczynam praktyki i nie będę miała czasu, ale postaram się wygospodarować chwilę chociażby raz na 1-2 miesiące, żeby wpaść do nich i pokazać im, że pamiętam! Spędziłam z nimi zaledwie 2,5 godziny, ale naładowały mnie pozytywną energią-  nie są zepsute ajpadami i inną elektroniką, więc cieszą się prostymi, kreatywnymi zabawami, które dają dużo więcej radości, niż siedzenie na facebooku czy granie w Angry Birds;)

549030_10202103616492297_1734921484_n 1185792_10202103613332218_754761801_n

Po tym doświadczeniu wiem, skąd Paulina czerpie siły, dzieciaki są fantastyczne! Poza tym, w takich chwilach widać, że najzwyklejsze w świecie gesty znaczą dużo więcej, niż nam się wydaje i właśnie w nich tkwi cała radość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s