Znajdź pięć… podobieństw ;)

Już od dłuższego czasu karmię Was ciekawostkami o Peru, punktując wytrwale wszystkie dziwactwa i rzeczy, które u nas uchodzą za co najmniej egzotyczne.  Fakt, peruwiańska idiosynkrazja jest nie do podrobienia i nie skłamię, jeśli powiem, że drugiego takiego kraju na świecie nie ma, ale im dłużej tu jestem, tym więcej widzę w Peruwiańczykach zachowań iście polskich.  Czasem naprawdę czuję, jakbym była wśród swoich! Z tym małym wyjątkiem, że są mali, śniadzi i nie mówią po polsku.

Moje prywatne przemyślenia zaowocowały stworzeniem listy 5 cech, które są nam wspólne i pokazują, że nie tylko Węgrzy to nasze bratanki – choć akurat oni wygrywają z Peruwiańczykami, jeśli chodzi o skłonności i do szabli, i do szklanki;)

5. Co je Twoje, to je moje…

228_giljagaur_stor

Zasada stara jak świat i funkcjonuje z wielkim powodzeniem również na drugiej półkuli. Pożyczanie „na wieczne nieoddanie”, i to najczęściej bez pytania, nie jest niczym dziwnym i trzeba od razu wliczyć pewne straty w ryzyko. Prawdziwy Peruwiańczyk uważa, że jeśli na coś Cię stać, to nie zbiedniejesz, jeśli Ci trochę ubędzie. W moim wypadku straty liczone są głównie w jedzeniu: „ojejku, moje ulubione!”, „ach, jak dawno nie jadłam!”, „jak to smakuje?” Wiadomo, głodnych należy nakarmić, więc miękkie serduszko nie pozwala odmówić. Gorzej, jeśli zamiast jednej ręki, nagle znikąd wychynie kolejnych pięć – wtedy można liczyć już tylko na własny refleks😉

4. …a co wspólne, to tyż moje.

filecdn

Jeśli coś nie ma właściciela, to bez obaw, szybko go znajdzie. Ile to razy słyszeliśmy historie o podkradaniu papieru z publicznych toalet, wynoszeniu ręczników z hoteli, czy czerpaniu pełnymi garściami z darmowych próbek? Nie inaczej jest tutaj, Peruwiańczycy mają bardzo silne poczucie, że państwo robi ich w konia (w zasadzie, to mam wrażenie, że wszyscy posądzają się o to nawzajem😉 ), więc korzystanie z nadarzającej się okazji jest jak najbardziej wskazane.  Nowe kwiatuszki w ogrodzie? Hmm… łudząco podobne do tych które jeszcze niedawno były na publicznym klombie.  Ostatnio widziałam, jak pewien pan targał kosz w kształcie… bernardyna. Chyba wiecie, do czego pierwotnie był przeznaczony;)

3. Nie dość, że prawie pada, to jeszcze słońce wychodzi.

smerf350x600px

Gdyby narzekanie było dyscypliną olimpijską, zarówno Polska jak i Peru mogłyby spokojnie walczyć o złoty medal! No, może w walce liczyliby się jeszcze Hiszpanie, którzy również w tej konkurencji są całkiem dobrzy.  Trening polski pozwolił mi dość szybko odnaleźć się w tych towarzyskich konwenansach, gdzie narzekanie jest w dobrym tonie, a zadowolenie wzbudza głębokie podejrzenia. Generalnie, pogoda, polityka, czy bóle w krzyżu to idealne tematy na każdą okazję. Marudzą wszyscy, od rana do wieczora. Narzekanie na to, że ktoś inny ma lepiej jest zbyt sztampowe. Ktoś ma gorzej? Też źle, bo wtedy tracimy palmę pierwszeństwa! Tak źle i tak niedobrze, ale każdy powód jest dobry, żeby sobie nieco ulżyć. Cóż więc robić?  Come and complain!***

*** obserwacje poczynione na terenach miejskich. Na wsiach podobno jest inaczej.

2. Nic się nie stało…

z11951217V

Tak, tak, i w Polsce i w Peru piłka nożna jest sportem narodowym! Wszyscy pasjonują się poczynaniami złotej jedenastki, która… najzwyczajniej w świecie zawsze dostaje łomot. Wiadomo jednak, że nadzieja umiera ostatnia, więc przed każdym meczem duch uśpiony w narodzie budzi się i każdy, duzi i mali, mężczyźni i kobiety, dzieci i starcy , zasiadają przed telewizorami licząc, że tym razem będzie inaczej. Co prawda Peruwiańczycy nie mają Gmocha, który jest sportowym Bonapartem, brak też tutaj fermentu Tomaszewskiego, ale nie zmienia to faktu, że podczas meczów eliminacyjnych ruch w Limie zamierał, a z każdego domu czy samochodu dobiegał histeryczny krzyk komentatora. Obie reprezentacje malowniczo przegrywały spotkania, a jednak zawsze dało się słyszeć głosy, że matematyczne szanse jeszcze są. Gdy i tych zabrakło, Peru wzbogaciło się o 29,99 mln ekspertów i trenerów.

Brzmi znajomo, prawda?

1. Czy się stoi, czy się leży…

3822454_czy-sie-stoi-czy-sie-lezy-

Praca nie zając, nie ucieknie! Peruwiańscy robotnicy są mistrzami w wykręcaniu się od jakiegokolwiek zajęcia. Ośmielę się stwierdzić, że w tej dziedzinie nasze narody mogłyby dokonać jakiejś wymiany doświadczeń i Polacy pewnie dużo by się nauczyli. Tu niemal nikt nie kryje się z tym, że praca – szczególnie fizyczna – to zło konieczne i jeśli już trzeba do niej chodzić, to należy dbać o to, żeby się zbytnio nie przemęczyć. Dniówka nie jest powalająca, a skoro nie zależy od wyników… to po co się męczyć?

Kiedy przechodzę ulicą i mijam wszelkiego rodzaju roboty drogowe, widzę pewien specyficzny system zmianowy: na dziesięciu robotników jeden pracuje, a reszta wspiera go duchowo. Niestety nie udało mi się ustalić, z jaką częstotliwością się zmieniają. Wisienką na torcie jest jednak anegdotka z domu, w którym mieszkam. Otóż raz w tygodniu przychodziła pani do sprzątania. Do jej zadań należało czyszczenie pomieszczeń wspólnych, takich jak korytarz, łazienki i kuchnia. Któregoś dnia jednak stwierdziła, że ona w sumie to nie lubi sprzątać i że co najwyżej może pełnić rolę kierowniczki robót. Krótko mówiąc: my sprzątamy, a ona nam wskazuje, gdzie. Cóż, podziękowaliśmy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s