¡Lo que El Perú quiere escuchar!

ep-carteles00

Kiedy słyszymy słowo „chicha”, to – oczywiście jeśli mamy jakiekolwiek skojarzenia z tym terminem – w pierwszej kolejności przychodzi nam na myśl tradycyjny peruwiański napój na bazie sfermentowanej kukurydzy. Ale uwaga: chicha to także nieformalna nazwa gatunku muzycznego, znanego pod bardziej formalną nazwą jako „cumbia andina”, który naznaczył historię muzyki peruwiańskiej niemal tak mocno, jak tradycyjne melodie pochodzące z wysokich Andów i zajmuje poczesne miejsce w kulturze miejskiej.

Cumbia przywędrowała z Kolumbii pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku i od razu zyskała dużą popularność na peruwiańskim wybrzeżu. Pierwszy zespół o wielkiej sławie to Los Demonios de Mantaro, którzy swoją piosenką „La Chichera” z miejsca podbili serca Peruwiańczyków. Do Demonów szybko dołączyli inni wykonawcy, przerabiając tradycyjną cumbię kolumbijską według lokalnych wzorców estetycznych i dodając do niej specyficzne elementy, takie jak np. użycie instrumentów elektrycznych – gitary i syntetyzatorów.  Z czasem zaczęto adaptować rytmy tradycyjne, takie jak huayno, tworząc mieszankę folkloru i muzyki popularnej. Szybkiemu rozprzestrzenianiu się chichy sprzyjał rozwój miast, do którego w latach 60. i 70. w poszukiwaniu pracy tłumnie przybywali mieszkańcy terenów wiejskich. Chicha niemal natychmiast stała się fenomenem ciężkim do zrozumienia dla tych, którzy obserwują go z zewnątrz.

2jac1fl

Szczyt popularności gatunku przypada na działalność Chacalona – boga peruwiańskiej chichy.  Badaczka zjawiska i postaci Chacalona, Fietta Jarque opisuje jego występy jako „kult tańca, elektroniki i melancholii (…) to czysta charyzma, agresywne skargi zawarte w tekstach, jego głos stworzony dla trzeszczącego mikrofonu na chichodromach, jego pstrokate ciuchy, niezmordowana pochwała złego gustu i bezczelne uzależnienie od taniego alkoholu i podłych narkotyków – oto elementy, które wzmocniły jego mit” Faktem jest, że w latach 80. Peru szalało. W większych miastach, szczególnie w Limie, masowo powstawały chichodromy – opuszczone place, które raz w tygodniu zmieniały się w scenerię szalonych imprez w rytm chichy. Muzyka ta jest nierozerwalnie związana z rzeczywistością miejskiej biedoty, szukającej w niej ucieczki od problemów. Jedna z najpopularniejszych piosenek Chacalona „Soy Provinciano” („Jestem z prowincji”) opowiada historię młodego człowieka, który przybył do Limy w poszukiwaniu pracy, ale cierpi z powodu tęsknoty za prowincją. Kiedy w 1994 roku Chacalón zmarł, w jego pogrzebie uczestniczyło około 20 000 osób.

 

Obecnie gatunek ten nadal jest żywy i szczególnie widoczny w ścisłym centrum Limy oraz na obrzeżach – czyli tam, gdzie mieszka biedota.  W miarę zbliżania się do granic miasta, zagęszczenie czarnych plakatów z krzykliwą czcionką zwiększa się znacząco. Grafika chicha to kolejna rzecz, która wyróżnia całą kulturę. Litery mają zazwyczaj kolor odblaskowej zieleni, żółci, pomarańczy bądź różu i odznaczają się nie tylko na tle czarnego kartonu, ale także szarości i beżu okolicznych budynków.

ep-banderola00

grafica_peruana

Kultura chicha jest kojarzona z „wieśniactwem”, wulgarnością i głupotą, ale mimo to – a może właśnie dlatego – nieustannie inspiruje. Projektanci często wykorzystują jej motywy przy tworzeniu ubrań i dodatków, a sam przymiotnik chicha ma wiele znaczeń. Głównie nazwa ta odnosi się do zjawisk krzykliwych, marginalnych i sensacyjnych, dlatego też tutejsza prasa w stylu naszego „Faktu” nazywana jest „la prensa chicha”.

Cultura Chicha Tana Rendon

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s