All I want for Christmas is… Christmas?

DSCN7822

Wielkimi krokami zbliża się Boże Narodzenie, grubym nietaktem byłoby więc pominąć milczeniem kwestię, jak owe święta spędzają Peruwiańczycy. Pewnie myślicie, że zaraz podzielę się z Wami całą masą ciekawostek, a prawda jest taka, że całe to peruwiańskie świętowanie jest dosyć… jałowe. Co więcej, cały świąteczny antourage jest importowany i to, niestety, w swoim najgorszym wydaniu. Choć nie powiem, zdarzają się czasem dziwne niespodzianki.

Świąteczne szaleństwo zawitało do Limy już w połowie października – tak, właśnie, możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy któregoś dnia weszłam do supermarketu i ni z tego, ni z owego, powitało mnie lecące z głośników „Last Christmas” i nieomal wdepnęłam w stos pluszowych bałwanów i Mikołajów. Cóż, pamiętam, że zawsze szokowała mnie nasza polska szybka podmiana zniczy na choinki, ale tutaj wczuwają się w klimat znacznie wcześniej!

DSCN7823

Oczywiście, w ślad za supermarketami i centrami handlowymi poszły też mniejsze sklepy, a reklamy telewizyjne nabrały kolorów czerwieni i zieleni. Nie powiem, byłam tym dość zaintrygowana, więc spytałam moich peruwiańskich znajomych, czy to tak zawsze wygląda, po czym usłyszałam : „Taka tradycja”. Co więcej, kiedy zapytałam, jak to jest przeżywać święta w lecie i bez śniegu (tak jak to przedstawiają notabene we wszystkich reklamach), powiedzieli mi, żebym się nie martwiła, bo u nich też pije się gorącą czekoladę.

Cóż, faktycznie, co kraj, to obyczaj.

53

Problem polega na tym, że „tradycja” w Peru jest baaardzo eklektyczna😉 większość zwyczajów przyszła oczywiście ze Stanów Zjednoczonych, tak więc co rusz natykam się na SanaKlosów, wszyscy piją świąteczną coca-colę, a w Wigilię zasiądą do stołu, by objadać się indykiem (biedniejsi kurczakiem). Domy przystrojone są już od dawna kolorowymi światełkami – sąsiad z domu naprzeciwko najwyraźniej poczuł się w obowiązku wytwarzania klimatu całej okolicy, bo jego lampki nie dość, że świecą najjaśniej, to jeszcze całą noc wygrywają „Jingle Bells”.

Ale wpływy bożonarodzeniowe pochodzą nie tylko z USA. Własnym oczom nie wierzyłam, kiedy w supermarketach pojawiły się tysiące panetones (tak, tak, kłaniają się włoskie pannettoni, tylko jeszcze mniej zjadliwe ;P ), to kolejny punkt tradycji, bez której Peruwiańczycy nie wyobrażają sobie Bożego Narodzenia. Uwierzcie mi, są ich naprawdę niezliczone ilości, ludzie kupują po kilka-kilkanaście sztuk i wystawione są nie tylko na dziale słodyczy, ale dosłownie wszędzie, nawet nad papierem toaletowym😉

estantes-panetones-wong

takillakkta_santa_isabel_ front

Co ponadto? No cóż, w sumie niewiele. Ulice są przyozdobione wieńcami, jemiołą i światełkami, a na placykach ustawione są szopki. Co ciekawe, w żadnej z nich nie ma Jezuska – ten pojawi się dopiero po pasterce. Szał zakupów ogarnął wszystkich Peruwiańczyków i w sklepach dzieją się dantejskie sceny,ale to akurat mamy też u nas, więc chyba nie ma się nad czym rozpisywać😉

Podsumowując, Boże Narodzenie w Peru nie wyróżnia się niczym szczególnym, globalizacja zakotwiczyła się tutaj na dobre. Przez to nieco zatęskniłam za moim Krakowem, za Targami Bożonarodzeniowymi, na których sprzedają dużo kolorowego badziewia, za smrodkiem przypalonego bigosu i tłuszczu z kiełbasy, za śniegowym błotkiem i naszym polskim narzekaniem🙂

Więc tak nostalgicznie, na koniec:

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s