The world doesn’t need another Machu Picchu photo.

Jesteś gringo, przyjeżdżasz do Peru i… no właśnie, co dalej? Kiedy wrócisz, wszyscy będą Cię pytać o Machu Picchu, nie wypada więc tam nie pojechać. Poza tym, odkąd zobaczyłeś w mediach zdjęcia naszego narodowego Słoneczka Peru (czyt. P.Premiera) w tradycyjnej czapce na tle Machu, zapragnąłeś mieć podobne, by móc powiesić na ścianie. O ile z czapką sprawa jest dość prosta – uliczni sprzedawcy wiedzą czego Ci potrzeba – o tyle sama wyprawa do Miasta Inków może być nieco uciążliwa. By spełniać marzenia, należy uzbroić się w pieniądze i cierpliwość.

 Jak już zdążyłeś się dowiedzieć, Cusco to nie Machu Picchu. Musisz więc wykupić wycieczkę lub zorganizować wszystko samemu. Zdecyduj więc, ile jesteś w stanie zapłacić za święty spokój. Wycieczka do Machu NIGDY nie będzie tania : jesteś gringo, więc już za sam wstęp płacisz dwukrotność tego, co Peruwiańczycy. Chcesz przyoszczędzić na pociągu? Zapomnij! Mimo, że lokalsi płacą 20 soli za podróż z Ollantaytambo do Aguas Calientes, Ty, jako potencjalna kieszeń bez dna, NIE MOŻESZ nim jechać. Nie, bo nie. Zostaje Ci więc opcja od 100 USD wzwyż. Masz już bilety na pociąg i do Machu, pytasz, co jeszcze? Ano, musisz pamiętać, że pociąg odjeżdża z Ollantaytambo, oddalonego o Cusco o jakieś 80 km, czyli kolejny koszt. Jesteś wygodnicki? To jeszcze dolicz koszt autobusu z Aguas Calientes do Machu Picchu, no, chyba że chcesz wspinać się dodatkową godzinę. Dobra, szybka kalkulacja, szybka decyzja. Tour kosztuje od 220 USD wzwyż (studenci mają zniżki), po przeliczeniu wychodzi, że cena spokoju to jakieś 30 USD. Decyzja należy do Ciebie.

 Przyjmijmy, że wykupiłeś tour. Przeklinasz pod nosem, że drogo, ale wizja zdjęcia na tle Machu Picchu nieco osładza uczucie pustki w kieszeni. Zatem, witaj, przygodo!

 Dzień dobry, wstajesz o 3 rano, by zdążyć na pociąg, który odjeżdża z Ollantaytambo o 6.10. Próbujesz dospać w busiku, ale przeszkadzają Ci rozmowy współtowarzyszy podróży. Ponadto, zaczynasz zdawać sobie sprawę, dlaczego aż tyle zapłaciłeś. Przy całym przedsięwzięciu pracuje tabun ludzi – tylko trasa do Ollantaytambo to praca dla trójki: dwóch kierowców i „pilot”. W Aguas Calientes przejmuje Cię trzech przedstawicieli biura, a już na samej górze czeka na Ciebie kolejnych dwóch przewodników. Oczywiście, każdy stara się przynajmniej udawać, że jest do czegoś potrzebny, nawet jeśli jest to tylko przekazanie Ci biletów, bądź wskazanie drogi do autobusu.

 Samo Aguas Calientes to typowa miejscowość turystyczna – drogo, brzydko i każdy stara się sprzedać Ci kolejną czapkę lub sweter z alpaki. Nie potrzebujesz? Nie ma sprawy, oferta jest szeroka, od biżuterii do bielizny, każdy może wybrać coś dla siebie. Jeszcze nie dotarłeś na Machu, a już jesteś zmęczony: brakiem snu, rozgardiaszem, natrętnymi sprzedawcami. Już nawet zaczynasz wątpić, czy to był dobry pomysł, a tu jeszcze jak na złość okazuje się, że z powodu deszczy powstało wielkie osuwisko, i żeby dostać się na górę, musisz się dwa razy przesiadać. Przeklinasz w duchu i zaczynasz zastanawiać się, jak mógłbyś lepiej wydać te pieniądze. Przy wejściu tłumy, krzyki. Już zupełnie bez przekonania przekraczasz bramę, szukasz przewodnika, zaczynasz wędrówkę i…

DSCN8530 DSCN8532 DSCN8543 DSCN8555 DSCN8564 DSCN8571 DSCN8597

za wszystko inne zapłacisz kartą Mastercard.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s