Rajd Gringa-Dakar 2014, odc.1: Arequipa-Puno

DSCN9183

Wspominałam już kiedyś, że przypadki chodzą po ludziach, a wszystko to, co nam się przydarza, to nic innego, jak niekończący się splot okoliczności. Nie inaczej było z tą wyprawą, która na dobrą sprawę mogłaby się tak naprawdę nie odbyć. Jeszcze na początku stycznia, jeśli mnie pamięć nie myli, nie miałam konkretnych planów na luty, ba, miesiąc ten zapowiadał się raczej nudno. Z pomocą przyszedł los w postaci Heleny, która w nadchodzącym semestrze też będzie studiowała na PUCP. Znałyśmy się korespondencyjnie, ze współpracy na portalu Iberoameryka. Kiedy okazało się, że Hela przyjeżdża do Limy, coraz częściej wymieniałyśmy wiadomości, aż w którymś momencie padła propozycja, że mogę dołączyć do tandemu (Hela i jej koleżanka Wika), szykującego się na podbój Boliwii. Koziołkowi nie trzeba dwa razy powtarzać, więc od razu podeszłam entuzjastycznie do pomysłu. Oczywiście, los przewrotny dał o sobie znać i ostatecznie załoga rajdu Gringa-Dakar 2014 składała się z Heli i mnie.

Dla mnie priorytetem było dotarcie na obchody święta Matki Boskiej Gromnicznej (la Virgen de la Candelaria) w Puno i tak też ułożyłyśmy plan wyprawy, aby zdążyć na ostatnie dni parad i pochodów. Pierwszym, nieco wymuszonym przystankiem na naszej drodze była Arequipa. Początkowo miała być jedynie miastem tranzytowym, jednak ostatecznie zostałyśmy tam na noc i była to jedna z tych decyzji, które później uważa się za jak najbardziej słuszne. No bo w końcu – być w Peru i nie zahaczyć o Arequipę? Trochę wstyd.

DSCN9153 DSCN9181 DSCN9194 DSCN9204

Prawdziwym hitem peruwiańskiego odcinka naszego rajdu miała być, jak już wspomniałam, Candelaria i muszę przyznać, że był to absolutny strzał w dziesiątkę! Matka Boska Gromniczna jest patronką Puno, dlatego też co roku, w pierwszej połowie lutego, w mieście tym odbywa się jedno z najważniejszych wydarzeń kulturalnych w całym kraju. W tym okresie do Puno ściągają dziesiątki, ba, setki zespołów ludowych (nie tylko z Peru, ale także z Boliwii czy Ekwadoru), które w barwnych pochodach przemierzają ulice miasta, prezentując lokalne tańce, stroje i muzykę. Festiwal La Candelaria uważany jest nie tylko za dziedzictwo kulturowe Peru – w całej Ameryce Południowej niewiele jest świąt religijnych, które mogłyby się z nim równać: uczestniczą w nim przedstawiciele wielu społeczności, m.in. aymara, quechua oraz pomniejszych kultur metyskich z regionu Andów.

A jest co oglądać! W samym tylko Puno można wyróżnić kilkadziesiąt typowych tańców, a łącznie w pochodach uczestniczy około 40 tysięcy tancerzy oraz 5 tysięcy muzyków. Muszę przyznać, że już od samego początku byłam pod wrażeniem, a fascynowało mnie dosłownie wszystko: stroje, kroki, radość na twarzach artystów (no, chyba, że kryli się za maskami…) oraz coś, co od razu podbiło mnie całkowicie – przedział wiekowy w pochodzie rozciągał się od 2 do bez mała 80 lat! Tuż obok statecznych pań w misternie wyszywanych spódnicach dreptały dzieci przebrane za diabły czy misie, a obok dziadka-trębacza sunął mały brzdąc, który ciągnął za sobą swoich rozmiarów bęben. Candelaria jest świętem wszystkich, nawet tych, którzy są tylko obserwatorami, a wykonawcy chętnie wchodzą w interakcje z publicznością. Oczywiście, nie mogło też zabraknąć wędrownych sprzedawców: w tłumie można się było najeść, ugasić pragnienie oraz zakupić krzesełko czy parasol.

DSCN9297  DSCN9306DSCN9242DSCN9250DSCN9279DSCN9284

DSCN9333 DSCN9343 DSCN9392 DSCN9435 DSCN9450 DSCN9464 DSCN9479 DSCN9485

Puno jest znane także jako brama do jeziora Titicaca, największego jeziora wysokogórskiego na Ziemi – znajduje się ono na wysokości 3812 m n.p.m. Kiedy przyjeżdża się do Puno, niemal gwarantowane jest, że w taki czy inny sposób odczuje się soroche, czyli chorobę wysokościową. Wspólnie z Heleną ochrzciłyśmy to miasto Sorochelandią, bo dość szybko dał się nam we znaki brak powietrza i w pewnym momencie poruszałyśmy się z prędkością żółwi. Nie przeszkodziło nam to jednak w odkrywaniu kolejnych zakamarków Puno oraz w wybraniu się na osławione Pływające Wyspy Uros. Uros to jedno z plemion o tradycji sięgającej czasów przedinkaskich, a ich życie toczy się na wyspach-tratwach zbudowanych z trzciny. Każda z wysp (a jest ich około 40) ma 4 metry grubości i jest przymocowana do wbitych w dno palików. Wycieczka na wyspy Uros to jeden z punktów obowiązkowych każdego turysty, więc i my skusiłyśmy się na tę przyjemność. Wrażenia?

Cóż. Zależy, co komu w duszy gra i czego oczekuje. Muszę przyznać, że od czasu wyprawy w dorzecze Ucayali i spotkania z indianami Shipibo moje wymagania znacznie wzrosły. Oczywiście, nie oczekiwałam, że Uros będą tak samo „alternatywni”, jednak nie spodziewałam się aż takiej komercji. Po przybiciu na wyspę czekał na nas „przewodnik”, który krótko (oj, króciutko) opowiedział nam o historii Uros oraz o konstrukcji wysp, po czym szybciutko zaprosił do zakupienia rękodzieła, które było wystawione na czterech straganach (i większość towarów z rękodziełem nie miała, niestety, zbyt wiele wspólnego). A to dopiero pierwsza część wycieczki! Druga to odwiedziny kolejnej wyspy i… tu nastąpił mały zgrzyt. Aby dostać się na tę drugą wyspę należy przepłynąć się łodzią skonstruowaną przez Uros (o niezwykle lotnej nazwie Mercedes-Benz), za którą to przejażdżkę należy zapłacić. A jak nie chcesz? Hmm… chyba jednak musisz, jeśli nie planujesz zostać na wieki na pierwszej z wysp. Ceny, oczywiście, różne dla turystów z Peru a innych krajó, ale jakimś cudem udało się nam zapłacić cenę „lokalną”. A co na tej drugiej wyspie? Czas wolny i restauracja, w której można kupić sobie pstrąga przyrządzanego na tysiąc sposobów. Więcej atrakcji? A po co komu atrakcje? No cóż, chyba jednak to nie jest mój typ turystyki.

DSCN9675 DSCN9679 DSCN9687 DSCN9692 DSCN9696 DSCN9710 DSCN9718 DSCN9728

Po czterech dniach peruwiańskiego odcinka Gringa-Dakaru, bladym świtem weszłyśmy na pokład autobusu Puno-Copacabana-La Paz, aby rozpocząć kolejny etap podróży, o którym już niedługo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s