Mea culpa culinaria.

Przyznaję, zgrzeszyłam. I to nie raz i nie dwa. Zazwyczaj (czytaj: w Polsce) trzymam się z daleka od chipsów i tym podobnych słonych przekąsek. Moją jedyną słabością są paluszki, najlepiej z makiem, ale też nie pochłaniam ich w hurtowych ilościach. W Peru rzecz ma się zupełnie inaczej i ze wstydem (a rumieniec mam ogromny, uwierzcie) muszę ogłosić, że stałam się regularną konsumentką tego typu grzesznych przysmaków. Co sprawiło, że w Koźle zaszła taka metamorfoza? Widzicie… Jakby Wam to powiedzieć… Tutaj po prostu to wszystko jest takie dobre!

Bo musicie wiedzieć, że to nie są takie sobie zwykłe chipsy, o nie! Do takich zwykłych nadal miłością nie pałam. Rzecz w tym, że w Peru różnorodność chipsów jest ogromna, wszak kraj ten słynie z 500 odmian ziemniaka! Jeśli do tego dodamy inne, występujące tylko tutaj ziarna i kukurydzę, to otrzymamy ogromną różnorodność przekąsek, które pod przysłowiowe piwko są jak znalazł.

Proponuję zatem krótki przegląd peruwiańskich, diabelnie pysznych przekąsek.

pict

Zacznijmy od chifles, czyli smażonych bananów. Mogą one być, w zależności od odmiany, słone lub słodkie – ja zdecydowanie przepadam za tą pierwszą wersją. Mekką chifles jest Piura, położona na północy kraju. Niemal na każdym rogu można spotkać sprzedawców oferujących chifles piuranos. Jak większość tego typu przekąsek, dużo smaczniejsze (i tańsze) są właśnie te kupione na ulicy, a nie w supermarkecie. Podobno samo słowo pochodzi od dźwięku, jaki wydaje się podczas ich jedzenia, który można opisać jako „mlaskanie z zadowoleniem”. Ciekawostka: ostatni tydzień listopada to ustanowiony przez władze Tydzień Chifles Piureńskich.

pobrane (1)

Moi drodzy, oto mój faworyt, czyli cancha serrana, zwana też canchitą. To nic innego, jak prażone nasiona kukurydzy, obficie posypane solą. Uzależniają bardziej, niż orzeszki, uwierzcie mi, i są podawane często jako czekadełko w restauracjach. Stety-niestety, Peruwiańczycy mają skłonność do dokładania canchity, toteż często wyprawa na obiad kończy się przejedzeniem jeszcze przed nadejściem głównego dania. Nazwa pochodzi z języka quechua i oznacza po prostu prażoną kukurydzę.

images (1)

Kolejną przynoszącą zgubę rzeczą jest camote, a to nic innego, jak chipsy ze słodkiego ziemniaka. Uwodzi niemal wszystkich obcokrajowców, którzy kochają camotes za słodycz, naturalną dla tej odmiany ziemniaka, przełamaną solą. Zapewniam, że są naprawdę pyszne i królują na niemal każdej imprezie – nie bez powodu!

images (2)

Z całej tej plejady pyszności najmniej przemawia do mnie yuca, czyli chipsy z manioku. Jako, że maniok sam w sobie jest dość mdły, to i smażenie i obfite posolenie niewiele pomoże. Ale są także zwolennicy tego smaku, więc coś na rzeczy być musi.

images (3)

Kolejne odkrycie to habas, czyli prażony bób. To jedna z rzeczy, które nigdy by mi nie przyszły do głowy, nie pomyślałabym też, że habas są tak nieprzyzwoicie pyszne! Dobrze, że w automatach na uniwersytecie sprzedają małe porcje, tak „na raz”, idealnie, żeby posmakować, ale się nie przejeść.

g380

I na sam koniec, najpopularniejszy snack eksportowy Peru -szczególnie do USA- czyli mote. To też kukurydza, ale ze względu na odmienną od canchas struktury, ma się wrażenie, że jest napompowana. Występuje w wielu wersjach smakowych, takich jak klasyczna (słona), pikantna, czy czosnkowa. Najpopularniejszą marką mote jest Inka Corn, produkowana przez Inka Crops i każdy, kto był w Peru na pewno kojarzy te charakterystyczne opakowania.

Jak więc widzicie, ciężko ulec pokusie, nie tylko dlatego, że to wszystko jest naprawdę dobre (bo, umówmy się, chipsy w sumie też nie są paskudne), ale też dlatego – przynajmniej z mojego punktu widzenia- że dla statystycznego Europejczyka są to przekąski egzotyczne. Znam takich, którzy chcą się nimi najeść „na zapas”, jeden znajomy myśli o sprowadzaniu ich do swojego kraju. Ciekawa jestem, czy gdybym znalazła je w Polsce, czuła do nich taki sam pociąg, jak tutaj. Kto wie, pewnie jak będę wracać do kraju zabiorę ze sobą kilka paczek i przeprowadzę mały eksperyment. Może zaproszę do niego któreś z Was?;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s